...bo lubię piec!
piątek, 29 stycznia 2010

          

 Lubię piec chleb, bo ma w sobie magię. Nie ma w nim żadnych tajemnych składników, nie znajdziemy krokodylich łusek, skrzydeł nietoperzy, ani oczu jaszczurek. Tylko mąka, woda i małe żyjątka, nazywane drożdżami. A kiedy chcemy to wszystko trochę podrasować, wystarczy dodać jakiś bardziej lub mniej pospolity składnik, który sprawi, że powstanie coś zupełnie wyjątkowego. Bo przecież to są właśnie czary, prawda?

Wheat Berry Bread/Tatter/

Sponge:

  • 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 1/2- 3/4 łyżeczki drożdży instant (używam tylko swieżych- tutj 1ok. 10-15 g)
  • 3/4 szkl. wody

 Składniki na sponge dokładnie wymieszać i zostawić przykryte folią na 12-24 h.

Tego samego dnia przygotować też gotowaną pszenicę:

  • 1/2 szkl. suchych ziaren pszenicy
  • 1 szklanka wody

Gotować na małym ogniu przez około 45 minut (bez soli), aż pszenica zmięknie. Odsączyć i zostawić do ostygnięcia na sicie przez noc.

Pszenicę dodać do sponge razem z:

  • 1/2 szkl. wody
  • 2 szklankami mąki
  • 1 i 1/2 łyżeczki soli

    Starannie wyrobić przez ok. 5 minut. Zostawić ciasto do wyrośnięcia na 1 h. Delikatnie odgazować, uformować bochenek i zostawić na kolejne trzy kwadranse. Chleb włożyć do nagrzanego do 250 stopni piekarnika i natychmiast zmniejszyć temp. do 210 stopni. Piec ok. 45 minut.
środa, 27 stycznia 2010

   

 Napisałam całą, długą notkę. O zimie i o chlebie. I coś kliknęłam, coś dotknęłam. Wszystko zniknęło. Jak często w takich przypadkach bywa, cały zapał trysnął jak mydlana bańka...

 Dlatego będzie krótko: Jest zima. Taka z prawdziwego zdarzenia. Śnieg znowu pada, wiatr wieje, mróz szczypie w policzki. A przecież Luty, ten, na którego przyjście mamy kuć buty, jeszcze do nas nie zajrzał. Kiedy jest taka aura jak dzisiaj, z przyjemnością wślizguje się pod polarowy koc i piję gorącą czekoladę z piankami marshmallow. Jest pyszna!

środa, 20 stycznia 2010

          

TO jest moje niedzielne odkrycie. Co prawda urodą nie zachwycają, ale za to jak smakują! Na drugie śniadanie w biegu- ideał. Trochę cukru, margaryny (dla zagożałych przeciwników- masła) i płatki owsiane. efekt przerósł moje oczekiwania... Chrupiące, lekko kruszące się domowe batoniki, trochę podobne do tych sklepowych. Imbir jest bardzo wyczuwalny i pierwszy raz odczułam jego właściwości- naprawdę rozgrzewa, a jednocześnie lekko pali w przełyku. Następnym razem zamienię go na mniejszą ilość cynamonu, bo wg mnie jest go (imbiru) nieco za dużo.

 

Batoniki owsiane

/oryginał Tutaj. Przepis poniżej z moimi zmianami/

  • 110 g margaryny
  • 119 g cukru
  • 1 łyżka sztucznego miodu

Włożyć do małego garnka, podgrzać delikatnie i wymieszać na gładką masę (cukier powinien się rozpuścić).

Dodać:

  • 225 g drobnych, delikatnych płatków owsianych
  • 1 łyżeczka imbiru w proszku (można zmniejszyć do 0,5 łyżeczki)


Dokładnie wymieszać i przełożyć do formy (prostokątnej) wysmarowanej margaryną.

Piekarnik nagrzać do temperatury 190 st C. Piec 15-20 minut.
Po upieczeniu przestudzić i pokroić w kwadraty.

wtorek, 19 stycznia 2010

         

Łatwy, bezproblemowy, pyszny. Bardzo mi smakował, bo był lekko słodki, za sprawą muesli z rodzynkami. Proporcje są na mały, bardzo mały bochenek- taki w sam raz na podwieczorek, albo słodką kanapkę.

Chleb z muesli/Liska (tutaj: z moimi modyfikacjami!)
/przepis na mały bochenek o wadze 600 g/
Autor: Cathy Ytak
210 ml wody z mlekiem (pół na pół)
210 g mąki pszennej
40 g mąki żytniej
15-20 g świeżych drożdży
0,5 łyżeczki soli
10 g masła
15 g miodu
80 g muesli

Wymieszać w misce suche składniki. Powoli wlewać mleko z wodą, dodać miód. Ręcznie lub mikserem wyrobić ciasto - będzie dosyć lepkie i geste.
Przykryć miskę folią spożywczą i odstawić do wyrastania na ok. 40-60 minut.
Z ciasta uformować bochenek i włożyć go do małej keksówki (ok. 15 cm). Posypać wierzch otrębami/płatkami/mąką.
Przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania 30-40 minut.
Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Przed wstawieniem chleba spryskać ścianki i dno piekarnika wodą.
Wstawić chleb i piec ok. 30-40 minut.

poniedziałek, 18 stycznia 2010

            

Taaaki pyszny i taaaki wilgotny i taaaaki wyjątkowy. A do tego łatwy. Czy czegoś jeszcze potrzeba do szczęścia? Masła ;).

Kiedy już pofatygujemy się i stworzymy swój zakwas (lub zdobędziemy- chętnie się podzielę ;)... ale nim Poczta Polska dowiezie go do nowego właściciela można wyhodować pokaźną ilość własnego zakwasu...;)) warto upiec ten chleb. Lubię go i piekłam wielokrotnie. Jest łatwy, tylko wymaga trochę czasu, ale jak na warunki zakwasowe to i tak niewiele.

Zakwas można przygotować w ten sposób (o ile znajdzie się ktoś, kto jeszcze nie wie jakie to łatwe i przyjemne :)):

Zakwas

  • mąka żytnia (najlepiej typ 720, tzw. żurkowa) lub pszenna
  • woda

 Do miski wsypać pół szklanki mąki i wlać tyle samo wody (konsystencja gęstego ciasta naleśnikowego)- wymieszać dokładnie, przykryć niezbyt szczelnie folią lub ściereczką i zostawić na 12 godzin (najlepiej zrobić to wieczorem). Rano dodać do mieszaniny pół szklanki mąki i tyle samo wody- wymieszać, przykryć, zostawić na 12 godzin.  Minęły już 24 godziny. Teraz powtarzać dokarmianie (czyli dodawanie mąki i wody) przez kolejne 3-4 dni. Zakwas powinien mieć bąbelki, pachnieć jabłkowo, octowo, ostro. W każdym razie nie może mieć żadnych oznak pleśni, a idealnie by było, gdyby po tych kilku dniach zwiększył swoją objętość po odżywieniu.

Wskazane jest nadanie zakwasowi jakiegoś imienia, nicku. Im bardzier dziwne, oryginalne, niespotykane- tym lepiej. Taki np. Kunegund nieźle by się sprawdził, prawda? ;)

 Minęło już ok. 5 dni. Teraz możesz upiec chleb np. ten:

Chleb pszenno-żytni/Liska/

Zaczyn:
360 g mąki żytniej chlebowej (typ 720)
300 g wody
20 g zakwasu żytniego

Ciasto właściwe:
230 g mąki żytniej
300 g mąki pszennej
400 g wody
1 płaska łyżka soli morskiej (jeśli używamy soli zwykłej, należy dać jej mniej)
10 g świeżych drożdży
Zaczyn

Wieczorem, przed pójściem spać:

Składniki zaczynu mieszamy w misce. Nie miksujemy, chodzi tylko o to, żeby wszystko się połączyło.
Miskę przykrywamy ściereczką i zostawiamy na 12-16 godzin.
Następnie:

dodajemy do zaczynu wszystkie pozostałe składniki. Mieszamy dokładnie - może być mikserem, ale nie za długo, tak ok. 5 minut - by składniki się połączyły.

Zostawiamy pod przykryciem na ok. 30-60 minut

Ciasto przekładamy do formy wysmarowanej olejem słonecznikowym i otrębami żytnimi.
Zostawiamy do wyrośniecia na 50-60 minut. Jeśli jest ciepło, zdarza się, że już po 30 minutach ciasto jest wyrośnięte, jednak jeżeli tak nie jest warto pozwolić wyrastać mu dłużej.
Piekarnik nagrzewamy do 230 st C.

Wyrośnięte ciasto posypujemy mąką albo słonecznikiem.
Wstawiamy do piekarnika.
Po 15 minutach zmniejszamy temperaturę do 220 st C. Jesli chleb zbyt szybko się rumieni, przykrywamy go folią aluminiową. Dopiekamy 30-40 minut.
Po upieczeniu wyjmujemy koniecznie z blaszki i dokładnie studzimy. Nie kroimy gorącego chleba ;)...

Jak przechowywać zakwas?

 Zakwas należy przechowywać w lodówce, najlepiej w słoiku z niedokręconą zakrętką- musi mieć dostęp powietrza. Raz na tydzień dodajemy do niego trochę wody i mąki (mniej więcej w równych ilościach- czyli dokarmiamy). Jeżeli chcemy upiec na nim chleb wyjmujemy zakwas z lodówki i zostawiamy na ok. 2 godzi. , po czym dodajemy wodę i mąkę w równych ilościach- zostawiamy zakwas na ok. 12 godziny (w temp. pokojowej)- po tym czasie jest gotowy do pieczenia. Resztę zakwasu chowamy do lodówki.

 
1 , 2 , 3 , 4
Durszlak.pl