...bo lubię piec!
wtorek, 30 listopada 2010

Dzisiaj lekcje wyjątkowo szybko mi minęły, chociaż, nie ma co ukrywać, -męczyłam się od 8:00. Ale już jestem w domu, za chwilę pomaluje paznokcie na fantastyczny, czerwony kolor i nauczę się wszystkiego na jutro- kolorowe paznokcie= przygotowanie do lekcji- nauczyciele (a szczególnie nauczycielki ;P) nie lubią, kiedy ktoś ma paznokcie w ładniejszym kolorze niż ich ;>.

A teraz zapraszam na kawałeczek ekspresowej tarty z jabłkami- no wiecie, kruchutkie, listkujące się ciasto, kwaskowate jablka, karmelowa nutka.. pychotka ;)

 

Tarte tatin na cieście francuskim/Liska/

3-4 jabłka (np. szara reneta, antonówka)
50 g masła
100 g cukru
1 łyżeczka przyprawy do pierników (opcjonalnie, wg Liski warto ją dodać, ale ja pominęłam ten dodatek)
1 op. ciasta francuskiego o wadze 270-300 g

Piekarnik nagrzewamy do 200 st C.
Jabłka obieramy, kroimy na ćwiartki, wykrawamy gniazda nasienne.
Na stalowej patelni podgrzewamy masło z cukrem. Mieszamy do czasu aż powstanie karmel (zajmuje to ok. 5-7 minut).
Dodajemy ćwiartki jabłek, podsmażamy je z obu stron przez ok. 3-5 minut.
Kiedy pokryją się karmelem i delikatnie zmiękną, rozwałkowujemy ciasto francuskie (ja używam gotowego, rozwałkowanego płata, który przycinam do rozmiarów formy) i układamy je na wierzchu jabłek - musimy to zrobić dosyć szybko, by ciasto nie zdążyło topić się pod wpływem ciepła jabłek. Można też zestawić jabłka z ognia i ostudzić i dopiero wówczas kłaść na nich ciasto.
Brzegi ciasta podwijamy delikatnie pod jabłka, wstawiamy do piekarnika i pieczemy 15-20 minut. Ciasto powinno być rumiane, ale niezbyt spieczone.
Po upieczeniu jednym ruchem odwracamy patelnię do góry nogami i przekładamy ciasto na talerz.

 

Ps. Oczywiście nie trzeba piec tarty na patelni, można przełożyć jabłka do dowolnej formy- u mnie sprawdziła się prostokątna, szklana.

niedziela, 28 listopada 2010

Upiekłam chałkę, ale ciasto było luźne i klejące, a nie chciałam podsypywać go mąką, więc wyłożyłam je na blachę, uformowałam lekko podłużny chlebek i włożyłam do piekarnika. Nie miałam ochoty robić kruszonki więc pominęłam ją, za to dodałam rodzynki. "Bułka" okazała się pyszna, mięciutka, słodka, ale konsystencja wcale nie przypominała mi "chałkowej", raczej ciasto drożdżowe (oczywiście to tylko moje odczucia, którymi nie musicie się sugerować). Dlatego nazwę ją niby-chałką ;>. Poniżej zmodyfikowany przeze mnie przepis Gosi na niby-chałkę ;):

 

Niby chałka

na ciasto:
500g mąki
łyżeczka soli
30g świeżych drożdży
1łyżka cukru
2jaja
50- 100 g cukru

200g mleka
40g masła

Mąkę wymieszać w misce z solą.
Drożdże rozpuścić z łyżką cukru i 3łyżkami mleka. Odstawić do aktywacji drożdży, czyli na jakieś 10-15min.
Jaja roztrzepać z cukrem.
Masło roztopić, dolać mleko. Płyn ma być ciepły, ale nie gorący.

Zrobić w mące środeczek. Wlać w niego po kolei:
drożdże, mleko z masłem i jajka.
Wymieszać ręką.
Wyłożyć na blat posypany lekko mąką.
Rozciągać rękami ciasto, żeby wydobyć z niego gluten.
Robić to parę minut, a potem już normalnie wyrabiać ciasto ok. 10min.
Po dotknięciu ciasta ma ono być tak elastyczne, że 'wróci' z powrotem do góry.
Włożyć do miski obsypanej mąką, przykryć folią spożywczą i ostawić w ciepłe miejsce na ok. 2godz.

Odgazować ciasto (wbijając w nie pięść kilkakrotnie).
Podzielić na 5równych części (180g) i uformować chałkę lub przełożyć na blachę i uformować owalny bochenek (tak jak zrobiłam to ja).
Położyć na foremce, przykryć ściereczką i odstawić na ok.1godz. do podwojenia objętości.
Przed pieczeniem posmarować żółtkiem roztrzepanym z mlekiem.
Piec w 190 st. C przez 20-30min. do zarumienienia.

 

Miłej niedzieli! :)

czwartek, 25 listopada 2010

Najzdrowszy jest chleb z mąki pełnoziarnistej, na zakwasie. Ale co zrobić jeżeli a) nie mamy czasu, b) chleb chcemy zjeść za max. kilka godzin, c) po prostu- nie możemy sobie odmówić tego pysznego, pszennego, puszystego bochenka... ;). W moim przypadku odpowiedź brzmi: A, B i C ;D.

 

Farmhouse loaf/A. Grey

Przepis z magazynu "Delicious", wrzesień 2010

500g mąki chlebowej
2 łyżeczki drobnej soli morskiej
15g świeżych drożdży
1łyżeczka drobnego cukru
300ml letniej wody

Przesiać mąkę i sól do dużej miski, zrobić pośrodku dołek.

W małej miseczce wymieszać drożdże z cukrem i 2 łyżkami wody.
Mieszać do rozpuszczenia, następnie pozostawić na 2 minuty - powinno się lekko spienić.
Wlać do dołka w mące z pozostałą wodą. Szybko wymieszać drewnianą łyżką.
Przenieść ciasto na lekko obsypany mąką blat i zagniatać przez około 10 minut, aż stanie się gładkie i elastyczne.
Uformować kulę i przełożyć do naoliwionej miski. Pozostawić pod przykryciem w ciepłym miejscu na około 45 minut, do podwojenia objętości.
Po tym czasie przenieść ciasto na blat i krótko zagnieść.
Następnie uformować prostokąt, złożyć boki do środka i przełożyć do lekko naoliwionej foremki.
Foremkę umieścić w dużym foliowym worku i odstawić do wyrośnięcia na około 20 minut. Ciasto powinno urosnąć powyżej krawędzi foremki.
Nagrzać piekarnik do 220 st C (200 termoobieg).
Oprószyć ciasto lekko mąką i piec przez 30-35 minut.
Upieczony bochenek ostukany od spodu powinien wydawać głuchy odgłos.
Jeśli to konieczne, dopiekać chleb (już bez foremki) przez 5 minut.
Studzić na kratce.

wtorek, 23 listopada 2010

Czekolada chyba nie może się znudzić! Spróbujcie tych czekoladowych ciastek z przepisu podanego przez Glimmer. Są lekko miękkie w środku i chrupiące na brzegach. Bardzo czekoladowe. No i ta ich fantastyczna, popękana skórka- cudo! ;)

Pamiętajcie, że ciastek nie można piec zbyt długo, bo będą twarde. Warto też użyć czekolady najlepszej jakości (z dużą ilością kakao), dzięki temu nie będą za słodkie, a ich smak będzie "nasycony". Zdjęcie powyżej, to oczywiście nic innego jak przejaw moich chęci do pochwalenia się jednym z ulubionych lakierów ;>... <chociaż według mnie na żywo wygląda znacznie lepiej, na fotce jest "prześwietlony"...>.

Składniki- na ok. 10 dużych ciastek

1,5 tabliczki czekolady (najlepiej gorzkiej)

1 łyżka masła
1/2 szklanki mąki
1 jajko
1/4 szklanka brązowego cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 tabliczkę czekolady rozpuścić w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce. Dodać łyżkę masła i wymieszać do połączenia składników. Odstawić.
W misce ubić mikserem jajko z cukrem na białą, puszystą masę, obniżyć obroty miksera, wlać czekoladę zmieszaną z masłem, następnie wsypać mąką zmieszaną z proszkiem do pieczenia. Na koniec wsypać pół tabliczki (pół szklanki) czekolady połamanej na małe kawałeczki i wymieszać łyżką. Odstawić na 10 minut (masa musi lekko stężeć).

Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia nakładać masę (niepełna łyżka na ciastko), zachowując ok, 5 cm odstępy między ciastkami. Ciastek nie spłaszczać, same się 'rozleją'. Piec 13 minut.

Po upieczeniu ostudzić 5-10 minut zanim się za nie zabierzemy :)

 

...a jeśli macie ochotę na więcej czekoladowych łakoci...

Czekoladowe ciasteczka truflowe

 

czekoladowe ciastka z ziarnami kawy

 

brownie

 

Ps. Przepis dodaje do ciasteczkowej akcji Karmelitki!

poniedziałek, 22 listopada 2010

Pewnie, że ciasto- krówkowe! ;) Pytanie skierowane oczywiście do krówki- cukierka, bo łaciata krasula raczej niewiele ma wspólnego ze słodyczą ;). Oto jedno z tych magicznych ciast, które można przestać robić w polowie, a efekt będzie przepyszny. Podobnie, jak w niektórych sernikach- kiedy surowa masa serowa okazuje się tak pyszna, że połowę możnaby pochłonąć od razu, tak i tutaj- pierwszym krokiem jest przygotowanie karmelu (a właściwie masy przypominającej toffi), który jest tak wspaniały, że trzeba mieć bardzo silną wolę, aby nie zrezygnować z dodania pozostałych składników i nie zjedzenia krówki łyżeczką ;D!. Ale warto się powstrzymać :)...

Tak naprawdę, to "po prostu" babka z karmelową nutką, o fantastycznym, jasno brązowym kolorze i z delikatnie skarmelizowaną, błyszczącą skórką. Najlepiej smakuje od razu po upieczeniu. Dla amatorów tego typu ciast :)

Ciasto karmelowe
/źródło: Tessa Kiros/Liska


200 g cukru
125 ml śmietanki (słodkiej 30 %)
125 ml mleka
200 g miękkiego masła
3 jajka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
250 g mąki
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
garść orzeszków ziemnych w karmelu (opcjonalnie)

Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Tortownicę o średnicy 24 cm wysmarować masłem, wysypać tartą bułką (ja wyłożyłam tortownicę o średnicy 23 cm papierem do pieczenia).
Cukier wsypać do rondla i mieszając, podgrzewać na małym ogniu do czasu, aż powstanie karmel.
Zdjąć z ognia i ostrożnie (może pryskać!) wmieszać do karmelu mleko i śmietanę.
Mieszać trzepaczką tak długo, aż powstanie jednolita masa.
Jeśli karmel zaczyna twardnieć lub pojawiają się w nim grudki, należy podgrzać go na małym ogniu, mieszając. (karmel raczej na pewno nie połączy się od razu z mlekiem, więc warto podgrzewać go na malutkim ogniu).
Masło utrzeć w misce. Ucierać wlewając powoli karmel, wbić jajka i wanilię. Masa będzie dosyć rzadka.
Wmieszać mąkę z proszkiem do pieczenia, dodać orzechy (lub nie).
Wlać do formy. Piec 34-40 minut (ja piekłam ok. 1 h). Z zewnątrz ciasto powinno być rumiane i chrupiące, w środku - lekko wilgotne.
Wystudzić w formie.
Smacznego!

 
1 , 2 , 3
Durszlak.pl